Jan Kondrak, fot. Łukasz Pompa, WPKS 2010Jan Kondrak wyśpiewał chyba wszystkie piosenki Stachury, wchodząc też na grunt poematów i innych wierszy (zwłaszcza w bieżącej działalności z grupą Federacja). Wszystkie nagrania archiwalne w formie zremasterowanej dostępne są po osobistym zgłoszeniu się na adres mejlowy Autora, dostępny na stronie Federacji (www.lfb.lublin.pl/jan.htm). Są to jedne z najciekawszych i zdaniem wielu najlepszych interpretacji Stachury, wyśpiewane w duchu wersji samego poety, lecz bez technicznych niedostatków... Kondrak piosenki Stachury nagrywał już w pierwszej połowie lat 80., zaś w repertuarze Federacji znajdują się bogatsze propozycje aranżacji do niektórych z nich, wzbogacone o całkiem nowe utwory (m.in. Kropkę nad ypsilonem, jeden z programów zespołu nosi tytuł "Stachura - Poematy", jednak piosenki jeszcze nie zostały ujęte w osobnej publikacji).

Dwa utwory J.Kondraka do słów E.Stachury znalazły się na płycie Klechdy lubelskie Federacji (Missa Pagana Introit i Missa Pagana Tak), a fragmentu poematu w wykonaniu Marka Andrzejewskiego (Federacja) można posłuchać na jego stronie pod adresem http://www.myspace.com/marekandrzejewski/music.

Jak zaczął się Pański kontakt z twórczością Stachury?
J.K.: Było to niecały rok przed śmiercią Stachury. Byłem słuchaczem Uniwersytetu Ludowego we Wzdowie na Podkarpaciu. Jedna z koleżanek, Anka Popławska, z Wrocławia, podesłała mi na wykładzie wiersz na papierze toaletowym. Skumałem, że nie jest autorką tegoż. Zapytałem czyj to wiersz, a ona się zdziwiła, że nie wiem. Od tej pory wiem, że są pisarze, których nie wypada nie znać. Ten tekst był fragmentem Missa Pagana. Dostałem od tej koleżanki całość poematów (Dużo ognia i tak dalej. Wydawnictwo Poznańskie) i parę miesięcy później zacząłem układać melodie. Przeczytałem co się dało tego autora i zostałem "ustrzelony". Stwierdziłem, że to najważniejszy autor i napisał to, co ja chciałbym ludziom powiedzieć. Nie wiedząc, że prawa do kompozycji dostali wcześniej Jurek Satanowski i Czesław Niemen, dokończyłem dziełko już po śmierci Stachury. Jesienią 1979 roku zaśpiewałem w Pałacyku we Wrocławiu - fragmenty. Na początku roku 1980 premiera Missa P. odbyła się w klubie Meta na AWF-ie w Białej Podlaskiej. To co Stachura pisał jako piosenki nie imponowało mi z razu. Dopiero po usłyszeniu, jak je sam Stachura śpiewał, doceniłem ten skowyt cierpiącej duszy. Zrozumiałem, że piosenki są hologramem próz stachurowych i w połączeniu z lekturą prozy mają pełne i piorunujące znaczenie. Z czasem zacząłem śpiewać też piosenki. Trochę na swoją nutę, trochę na nutę stachurową. Na początku lat osiemdziesiątych zarejestrowano to w PR (prywatna inicjatywa Krzysztofa Kasińskiego z Warszawy). Na kasetach wyszło to w połowie tychże lat. Później były wznowienia. Na początku lat dziewięćdziesiątych podszedłem do tematu jeszcze raz. Współpracowałem wtedy ściśle z bardzo dobrym kompozytorem, dziś wielką personą fonografii, Piotrem Mikołajczakiem (Droga do Gwiazd). Pomyślałem, że jego odczytanie Stachury, poznańskie, rzeczowe i bezemocjonalne, plus mój brak wyrachowania i czyste emocje, mogą dać niespotykany efekt artystyczny. I tak w ciągu siedmiu dni roku 1990 powstały Madame I i Madame II. Tyle upłynęło od pomysłu do ukończenia nagrań. Jeśli teraz sięgam do Stachury to bardziej poprzez projekt Madame.

Jaki w ogóle był i jest obecnie Pański stosunek do tego poety?
J.K.: Był to kiedyś stosunek bałwochwalczy czyli bezkrytyczny. Dziś nadal nie mam nic do zarzucenia poecie. Jest wybitny. Mniej mnie dziś "rajcuje" legenda. Patrzę na teksty i widzę mistrzowską robotę. Językiem Stachury mało kto powaznie sie zajął. Polonistyka jeszcze tego nie zrobiła całościowo. A to w języku Stachury jest moc. W jego stylistyce. Ten styl bierze się z wielojęzyczności Stachury. Stosując kalki innych języków osiągał w polszczyźnie rzeczy niebywałe i niepodważalne. Nikt nie osiagnął takich wyżyn w czymś co określam oksymoronicznie "retoryką intymną". Stachura mówi jak tragik grecki - koturnowo i jednocześnie bardzo osobiście, z bliska i ciepło. To nowa jakość. (Patrz: poemat Przystępuję do Ciebie). Nadwrazliwość, wybujała miłość własna, to tematy znane, ale kto w autoanalizie chodził tak daleko? Ten i ów chodził, ale bardzo niewielu, bo to wymaga w rezultacie ofiary najwyższej. Oczywiście sama ofiara najwyższa bez efektu artystycznego jest tylko zmarnowaniem żywota. Nie polecam.

ko1  ko2  ko3

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Skomentuj

Upewnij się, że wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Więcej w tej kategorii:

       Dziękujemy Rodzinie Edwarda Stachury za zgodę na wykorzystanie wizerunku i fragmentów twórczości Poety.

     Zapraszamy do wirtualnego zwiedzania domu rodzinnego Edwarda Stachury

     TV Stachuriada to nasz kanał telewizyjny na You Tube. Zapraszamy do oglądania i subskrybowania.

 ZAPRASZAMY DO WSPÓŁPRACY

     Stachuriada.pl cały czas jest na etapie tworzenia (nie wiadomo, czy ten proces zostanie kiedykolwiek zakończony). Co więcej, w żadnym wypadku nie jest tworem zamkniętym na pomoc z zewnątrz, szerszą współpracę, czy drobne uwagi nie tylko od znawców tematu, bo każdy zainteresowany Edwardem Stachurą jest mile widziany. Chodzi przede wszystkim o to, by znalazło się tutaj jak najwięcej informacji, które chcielibyście tutaj widzieć, a także te, o których chcielibyście powiedzieć innym (począwszy od imprez, koncertów w waszej okolicy, skończywszy na własnych przemyśleniach, artykułach, sugestiach odnośnie technicznej strony Stachuriady). Nasze skromne grono redakcyjne z chęcią przyjmie nowych, stałych współpracowników. Zapraszamy również do udzielania się na  FORUM , albo do bezpośredniego kontaktu z nami poprzez KONTAKT e-mailowy.