Trzy pisma urzędowe obrazujące stan finansowy Stachury w okresie nauki. (przy ich publikacji tutaj korzystałem z biografii Stachury autorstwa Mariana Buchowskiego, stamtąd też pochodzą komentarze do tychże).
4 listopada 1957 r. [Stachura] składa wniosek o stypendium, a na gotowym blankiecie, w punkcie czwartym ("Dokładniejsze uzasadnienie prośby") wpisuje:
Prośbę motywuję dosłownie tragiczną sytuacją. Mieszkam "na waleta" w akademiku UMCS-u. Żadnej pomocy znikąd się nie spodziewam, oprócz nędznych honorariów z pism za wiersze. Nie posiadam również kart żywnościowych. Od dwóch dni żywię się suchym chlebem ze stołówki. Nie ma w tym ani odrobiny przesady.
Na pomoc z domu Stachura nie mógł liczyć. Zachowało się w archiwum KUL pismo ojca, Stanisława Stachury, wysłane do uczelni z Aleksandrowa Kujawskiego 4 V 1959 r.
Niniejszym zaświadczam, że syn mój Edward Stachura nie otrzymuje ode mnie żadnej pomocy pieniężnej i materialnej. Niezmiernie mi przykro o tym pisać. Ale ja nie mogę nic dopomóc.
Wątkowi studencko-małżeńskiemu Stachury towarzyszą wciąż trudne warunki materialne, co najwyraźniej zbiegnie się w jego podaniu z 1962 r. do Komisji Stypendialnej Uniwersytetu Warszawskiego:
Uprzejmie proszę o przyznanie mi stypendium i bonu stołówkowego. Do tej pory stypendium nie pobierałem. Zaświadczenia o wysokości poborów ojca nie jestem w stanie dać, gdyż z rodziną nie utrzymuję żadnych kontaktów. Od siedmiu lat utrzymuję się sam z tego co napiszę. Otrzymuję również od jakiegoś czasu stypendium ze Związku Literatów Polskich w wys. tysiąc złowtych (1000 zł) miesięcznie. Ale to są śmieszne pieniądze na dwoje osób, kiedy żadna nie pracuje. Żona moja uczęszcza na Uniwersytet Powszechny i na kursy kroju i szycia, za które płaci 250 zł miesięcznie. Uniwersytet Powszechny również kosztuje 320 zł za semestr. A najśmieszniejsze są stawki autorskie 100 lub 150 za wiersz, który piszę tydzień, bo tak niestety wolno piszę. Z prozą jest niewiele lepiej. Uprzejmie prosze o rozpatrzenie mej prośby.
Już poza tematem szkoły Stachury, ciekawostka z lat późniejszych. Stachura alkoholikiem nigdy nie był (lecz nie da się ukryć, że niemało pijał:)), ale zdarzyło mu się doprowadzić do takich sytuacji, by w jego skrzynce pocztowej znalazło się takie listowie....
Aleksandrów Kuj. dn.1.10.1968 r.
Komenda Powiatowa
Milicji Obywatelskiej
w Aleksandrowie Kujawskim
L.dz. 2089/68Obyw. Edward Stachura
zam. Warszawa, Rębkowska 1 m.15
Ninijeszym zawiadamiam, że zakupiona wódka gatunkowa "Cytrynówka" w ilości 1/4 l. przez Obywatela w dn. 30 czerwca 1968 r. w restauracji "Pod Filarami" w Aleksandrowie Kujawskim została wysłana do Labolatorium Kryminalistycznego Komendy Woj. Mil. Obyw. w Bydgoszczy w celu przeprowadzenia badań chemicznych. Po otrzymaniu wyników badań chemicznych powyższej wódki stwierdzono, że odpowiada wszelkim normom gatunkowej "Cytrynówki". Za przeprowadzenie badań chemicznych zakupionej wódki gatunkowej "Cytrynówki" koszta wynoszą 480 zł (słownie: czterysta osiemdziesiąt). W związku z powyższym proszę o zgłoszenie się do tut. K.P.M.O. w celu uiszczenia wymienionej kwoty powołując się na liczbę dzienną 2089/68 oraz odebrania pozostałej od badań wódki gatunkowej "Cytrynówki" w terminie 14 dni od daty otrzymania niniejszego pisma.
kpt. J. Górecki
z-ca Kom. Pow. MO
w Aleksandrowie Kuj.