Jacek Binkowski

Stachura jest ucieczką...

"...bo chciałem zbawić od wszelkiego zła ludzi wszystkich/ i świat cały i jeżeli tak się nie stało, to winy mojej w tym/ nie umiem znaleźć..."
Z "Listu do Pozostałych"


     Zaczęło się to wszystko trzy lata temu. Może trochę wcześniej. Najpierw jakieś niewinne recitale, pierwsze montaże poetyckie, jakieś spotkania, pierwsze próby pisania o Nim w pismach literackich. Później coraz częściej, coraz więcej, legendarny już program Chodakowskiej, wydanie "Dzieł" Edwarda Stachury, kilkanaście imprez poświęconych poecie i... moda.
     Bazarowy sprzedawca książek mówi, że jeszcze kilka lat temu sprzedał "Siekierezadę" jakiemuś studentowi za dwadzieścia złotych i był zadowolony z transakcji, z pozbycia się "niechodliwego towaru". Dzisiaj pięciotomowe wydanie "Dzieł wszystkich" Edwarda Stachury można sprzedać za kilka tysięcy. Od ręki.
     Bibliotekarka powiada z kolei, że dwa lata temu zbiór opowiadań "Się" leżał najzwyczajniej na świecie na bibliotecznej półce. Dzisiaj po książki Stachury trzeba się zapisywać w kolejce.
     Poczytny, młodzieżowy tygodnik drukuje zdjęcie Stachury na przemian z idolami muzyki rockowej i znanymi piłkarzami, w środowisku nastolatków nie wypada nie wiedzieć, kto to był Stachura, a w ogóle najlepiej od czasu do czasu zacytować jakiś fragment, siedzieć na ławce w parku z rozłożoną "Siekierezadą" albo nosić pod pachą jeden z tomów w dżinsowej okładce.
     Przestał być tylko jednym z "poetów wyklętych", dzisiaj jest idolem pokolenia siedemnasto - , osiemnastolatków. Jest modny.

* * *

     Zazwyczaj dowiedzieli się o nim zupełnie przypadkowo. Ktoś usłyszał program Chodakowskiej w radiu, ktoś zainteresował się jakąś audycją poświęconą Stachurze, jeszcze inni przeczytali jakiś artykuł w gazecie. Są tacy, którzy zetknęli się z jego twórczością poprzez swoich kolegów, którzy mają "coś jego" w domowej biblioteczce.
     Najwięcej jednak jest takich, którzy głównie znają nazwisko i przyczynę śmierci. O twórczości Stachury, o jego życiu i legendzie wiedzą tyle, co gdzieś tam usłyszeli od znajomych.
     Na przykład Jacek.
- Miałem "kontakt" ze Stachurą zupełnie przypadkowo. Spotkałem kiedyś w parku chłopaka, który siedział na ławce i czytał jego wiersze. Zainteresowałem się. Później usłyszałem coś w radiu i natychmiast sobie skojarzyłem te dwie sprawy. Następnie próbowałem coś znaleźć w encyklopedii, ale bez skutku, niestety, i kontakt się urwał...
- Sądzę, że mit się bierze stąd, że Stachura jest mało dostępny. Na samo nazwisko reaguje się pewnym dreszczem, jak przed czymś nieznanym i zakazanym. Jestem przekonany, że nie wypożyczę żadnej jego książki w bibliotece, a więc pozostaje mi tylko słuchać co mówią inni. Większość z nas opiera się na zasłyszanych opiniach.
     Gdyby Stachura był bardziej dostępny i każdy by mógł go przeczytać, to wiele osób być może by go odrzuciło. Z różnych powodów. Jednak w tej chwili funkcjonuje mit i legenda...
     Z poglądem Jacka zgadza się w pewnym sensie polonista ze szkoły średniej. Nie bardzo wie skąd bierze się paniczny strach przed Stachurą u większości nauczycieli i animatorów kultury. Nieomal awersja. Z jednej strony mnóstwo publikacji w prasie, audycji radiowych, sporo spotkań i zlotów "gdzieś w Polsce", a z drugiej strony wstydliwe milczenie. W ten sposób młodzież jest zdezorientowana, stwarza się mit i moda, która nie niesie za sobą nic dobrego.
     Przez tę "negatywną" modę nauczyciel rozumie "szpanowanie", robienie ze Stachury guru pokolenia. Bierze się to stąd, że popularyzacja poety nie jest pełna. W większości szkół poświęca się mu jedną, z górą dwie lekcje, wynikające zresztą z potrzeby młodzieży, nie nauczycieli. W placówkach kulturalnych dla młodzieży postać Stachury nie istnieje w kalendarzyku imprez. W ten sposób młodzież interpretuje go na swój sposób, nie zawsze podbudowany rzetelną oceną.
     Inna nauczycielka powiada, że ona się boi na lekcji mówić o Stachurze. Nie ze względu na postać, ale ze względu na młodzież, która do każdej sprawy potrafi podchodzić z ironią. Twierdzi, że młodzi ludzie, jeżeli nawet czymś się interesują - to we własnym gronie. Uczniowie uważają, że Stachura jest ich człowiekiem, jest ich idolem, jest ich postacią i stwarza się pancerz, którego w żaden sposób nie można przebić.
- Być może uważają, że Stachura nie jest dla "zgredów".
     Tak więc lekcji o Stachurze ona robić nie będzie...
     Natomiast dyrektor Pałacu Młodzieży w Łodzi twierdzi, że do podległej jemu placówki nie zgłaszają się grupy ludzi szczególnie zainteresowanych osobą Stachury. Owszem, jakieś pojedynce osoby, niektórzy pytają o książki Stachury w klubowej bibliotece, ale to wszystko. Nie przyszła do niego żadna sformalizowana grupa, która by chciała założyć jakiś klub poświęcony poecie.
- Gdyby tacy młodzi przyszli, na pewno zostaliby ciepło przyjęci. Uważam, że takie zainteresowania, w przeciwieństwie na przykład do punkowców, nie są szkodliwe. Wprost przeciwnie, rozwija się szersze zainteresowanie literaturą, filozofią...
     Dyrektor przyznaje też, że nigdy w Pałacu Młodzieży nie zrobiono żadnej tego typu imprezy. Żadnego pokazu filmów (o których istnieniu dyrektor nawet nie wie), żadnego wieczoru poezji ani żadnej pogadanki.
     Ale być może, jak mówi, zorganizuje się jakiś wieczór z udziałem aktorów. Może w ten sposób zainspiruje się młodzież i zaczną do młodzieżowej placówki kulturalnej przychodzić...
     Może...
     Tak więc pozostaje czytanie literackich gazet, wyrywanie sobie z rąk pożyczonych książek, nagrywanie na taśmy magnetofonowe i legenda.
     Ewa boi się tej legendy. Boi się dlatego, że Stachura naprawdę ją zafascynował. Jej matka pracuje w księgarni i udało się jej dostać pięć tomów "Dzieł wybranych". Przeczytała już wszystko i jest w twórczości Steda bardzo zakochana. Ewa nie chciałaby więc, żeby się tą postacią "bawiono" przez kilka sezonów, jak jakimś wakacyjnym przebojem i odrzucono w kąt po prostu.
- Każda tego typu gwałtowna fascynacja jakąś postacią tak się właśnie kończy. Każdy idol, tym bardziej młodzieżowy - wcześniej czy później ustępuje miejsca następnemu.
     Bywają postacie na które przychodzi wiek. Osiemnastolatek zaczyna się nagle interesować jakąś osobowością. Gdyby tak było - to dobrze. Jedni ze Stachury wyrosną, drudzy do niego będą dojrzewać i trwałoby to wiecznie. Niemniej jednak jest to idol lat osiemdziesiątych. I podejrzewam, że za dziesięć lat nie będzie już o nim mowy. Pokolenie osiemnastolatków w latach dziewięćdziesiątych "odkryje" sobie nowego idola albo wylansują go środki masowego przekazu...

* * *

     Póki co jest modny, wielbiony i najczęściej czytany. W trakcie zaaranżowanej dyskusji w jednym z łódzkich liceów, licealiści próbowali się zastanawiać, dlaczego właśnie ON, dlaczego jest ich idolem.
     Olka:
- Do Stachury trzeba dorosnąć, nie jest to poeta, którego książki można ot tak sobie wyjąć z półki, czytać i natychmiast się zachwycać. Jest nam bliski, ponieważ był w opozycji do takiej rzeczywistości w jakiej my żyjemy. Dzięki niemu możemy się oderwać od zmaterializowanego świata, od tej nieustającej pogoni nie wiadomo za czym. Kiedy się go czyta, chciałoby się wziąć plecak, gitarę i pojechać gdzieś w nieznane.
     Beata:
- Uważam, że jest to poeta, do którego każdy może dołożyć własne ja. I dlatego zainteresowanie tą postacią nie jest tylko poszukiwaniem na siłę jakiegoś autorytetu i wzorowanie się na cudzym. Takim przykładem, że jest inaczej jest fakt, że razem z koleżanką czytamy te same jego utwory, a jednak bardzo różnimy się w ocenie jego twórczości.
     Andrzej:
- Ludzie oczekują czegoś nowego. Stachura może być doskonałym stylem bycia. Stachura jest ucieczką...
     Nauczycielka:
- Zainteresowanie Stachurą nie jest niczym innym jak troską o to, czego brakuje w naszym codziennym życiu. Młodzi ludzie nie mogą realizować swoich ideałów, podobnie jak ON. Ci młodzi ludzie są podobni do NIEGO, dlatego się tak bardzo nim interesują. Zainteresowanie to jest ucieczką od szarości, od monotonii, z jaką ma do czynienia nasza dzisiejsza młodzież...
     Ja twierdzą licealiści, powstał podział na tych, którzy interesują się tylko twórczością Sttachury oraz na tych, których fascynuje tylko jego styl życia. Część młodych ludzi absolutnie nie akceptuje Stachury jako człowieka, nie odpowiada im taka postawa wobec życia. To ci, którzy znają jego twórczość, którzy zdają sobie z tego sprawę, że w tym co pisał zaprzeczał sam sobie. Bo, jak mówią, co innego pisał w swoich opowiadaniach i wierszach, a co innego robił w życiu.
     Natomiast ta druga grupa, która fascynuje się stylem jego życia - to tacy, którym się wydaje, że wystarczy wziąć plecak z gitarą, przespać się na dworcu i wypić butelkę wina i już się jest takim samym. I koniecznie w podniszczonych dżinsach...
     Generalnie przyznają, że wiedzą bardzo mało o Stachurze. Może dwie, trzy osoby w całej szkole mają szerszy pogląd na jego twórczość: chociażby dlatego, że mają dostęp do jego książek. Reszcie pozostaje tylko słuchać znajomych, radia, przeczytać jakiś reportaż, że gdzieś w Polsce była jakaś impreza. Gdzieś w Polsce... Że gdzieś w Polsce bywają zorganizowane grupy wielbicieli Stachury, że gdzieś w Polsce odbywają się recitale i spektakle teatralne...
     I wydaje im się, że ten człowiek - to "swój chłop", że należy do nich. Tak im się wydaje, czują to intuicyjnie...

Odgłosy, nr 22, 2.06.1984r.


powrót