Panie Redaktorze
W artykule zatytułowanym „Orientacja Hybrydy” („Nowa kultura” z 10 czerwca 1962 r.) przeczytałem obok innych moje nazwisko. W zwi±zku z tym i nie tylko w zwi±zku z tym, proszę o wydrukowanie paru słów.

Nigdy nie zaliczałem siebie do „pokolenia najmłodszej poezji”, „Grupy Widzeń” czy „Orientacji Hybrydy”. Mogę powiedzieć przy okazji, że nigdy nie uzawałem podziału na pokolenie takie i pokolenie takie. Nieważne jest, że ten (poeta) jest o 20 lat starszy, a ten o 10 lat młodszy. Znam kilku takich, którzy maj± po dwadzie¶cia parę lat i s± ludĽmi i znam wielu takich, co maj± po trzydzie¶ci pięć, czterdzie¶ci, pięćdziesi±t lat i s± czym¶ niejasnym.

Nie inicjowałem i nie brałem udziału w:
a) Warszawskim Sympozjum Młodej Poezji
b) Poetyckich Tygodniach Stolicy
c) cyklu: Ludzie sztuki o sobie
d) cyklu: Geniusze poezji – ich sztuka i idee
e, f, g, h, i, j

Proszę bardzo nie ł±czyć mojego nazwiska z tym wszystkim. Mogę powiedzieć przy okazji, że tak samo jak autor artykulu uważam, że „je¶łi dodać, że wszystki te akcje opracowuje, zaopatrza w komentarz, reżyseruje trzech, czterech ludzi (z Leszinem na czele), to zdumienie przeradza sie w uzasadniony niepokój, czy rozległo¶ć zamierzeń może i¶ć z efektywn± realizacj±". Z tym tylko, że ja mam głębokie przekonanie, że jedno i drugie nie id± w parze.

Nie wygłaszałem nigdy deklaracji, że chcę „być twór± literatury całkowicie nowej, poważnej, zaangażowanej”. Dla mnie „literatura całkowicie nowa” – to jest nazwa ¶mieszna. Literatura nowa czy literatura nowoczesna, plastyka nowoczesna, sztuka nowoczesna – to s± dla mnie nazwy ¶mieszne. Co¶, co jest sztuk± jest sztuk± i koniec. Ja sobie nie wyobrażam, żeby tam nie było nowo¶ci, powagi i zaangażowania. Autor artykułu cytuje strofę z mojego wiersza, który wydaje mu sie „bardzo piękny” i pisze dalej, że „jego zaangażowanie nie rzuca się dostatecznie w oczy”. Ja nie moge takiego zarzutu uznać i przemy¶leć.

Autor artykułu zarzuca dalej apodyktyczno¶ć s±dów k±cikowi porad literackich w „Widzeniach”. Przede wszystkim nie jest to k±cik porad literackich, tylko zwykłe odpowiedzi redakcji. A je¶li s± tam jakie¶ rady, to nie s± to wielkie rady, a małe rady, zwracanie uwagi raczej na sprawy, które wiem z do¶wiadczenia. Piszę blisko dziesięć lat i mogę trochę o do¶wiadczeniu powiedzieć. I nie apodyktycznie, jak zarzuca mi autor artykułu, tylko w ten sposób: „Wojetek K. Ciechocinek – Będziesz na pewno pisał tak, jak sam będziesz uważał. I tak będzie najlepiej. Ale nie pisz więcej - Skamieniałem w wypukło¶ć pogańskich lichtarzy”. „Kazimierz P. – Gdańsk – Przepraszam, że wtr±cam sie w nie swojw sprawy: Pan chyba ma co¶ do powiedzenia.” Gdzie tu jest pławienie się w zarozumialstwie? To mnie najbardziej zabolało.

Co do języka „odpowiedzi”, który zdaniem autora byłby „zno¶ny może w poezji lub prozie artystycznej, ale na terenie publicystyki jest pretensjonalny i groteskowy”, to moge tylko powiedzieć, że zawsze piszę jednakowo, czy to pisz±c opowiadania, czy list do przyjaciela, czy podanie do Zwi±zku Literatów o stypendium.

Na zakończenie jeszcze raz proszę nie ł±czyć mojego nazwiska ani z „Orientacj± Hybrydy”, ani z „Grup± Widzenia” ani z żadn± z organizowanych przez Hybrydy imprez±. I jeszcze proszę nie ł±czyć na przyszło¶ć mojego nazwiska z jednodniówk± „Widzenia”, gdzie byłem jednym z „redaktorów”, a z której to „funkcji” wycofałem się.

ٱczę wyrazy poważania

EDWARD STACHURA

„Nowa Kutura” Nr. 35 dnia 02.09.1962


powrót