Portret psychologiczny Edmunda Szeruckiego,
bohatera "Całej Jaskrawości" Edwarda Stachury
Edmund Szerucki ma niecałych 30 lat, wraz z kolegą Witkiem, który jest jego swoistym alter ego, pracuje jako najemny robotnik przy oczyszczaniu stawu w parku zdrojowym. Tymczasowo mieszkają razem u starej Potęgowej na wsi i cieszą się każdym momentem takiej swojej egzystencji. W wolnych chwilach rozważają nad sensem świata, nie krytykując go jednak w sposób negatywny, gdyż każdy jego element, każdy moment dla obydwu jest w swej zwyczajności godny najwyższego zachwytu, nie podlegającego żadnej krytyce.
Edmund jest odbiciem samego autora "Całej jaskrawości", powieść jest właściwie odwzorowaniem realnych wydarzeń. Rozgrywa się gdzieś w Polsce końca lat sześćdziesiątych. Bohater ma charakter spokojny, ale bardzo sumiennie pilnuje bieli swego honoru. W utworze wspomniany jest epizod urzędnika Grzybowskiego, który niegdyś dotkliwie oszukał Szeruckiego, szukającego go teraz w każdym napotkanym urzędzie, pałając chęcią zemsty. A zemsta ta w żadnym wypadku nie będzie potyczką na pięści i zapewne przybierze wymiaru bardziej symbolicznego, nie mniej jednak dla Edmunda satysfakcjonującego.
Bohater utworu kieruje się filozofią "całej jaskrawości", czyli fascynacji każdą chwilą. Analizuje zdarzenia, w których przychodzi mu brać udział, analizuje i "przekłada na swój język". Ze swojego zwyczajnego życia kreuje niesamowitą historię, godną uwielbienia w każdym jej momencie. Jego specyficzny tok myślenia prowadzi go do niezwykłych zachowań. Pewnego razu podczas "wycieczki" odkupił od spotkanego chłopa stary, drewniany i nikomu już niepotrzebny wóz.
"-Zaciągniemy karawan na brzeg wąwozu i oblejemy go naftą, rozumiesz? Naftę przyniesiemy ze sobą. Myślę, że ze dwa litry wystarczą. Więc oblejemy go naftą, podpalimy i puścimy go z górki. Rozumiesz?
-Teraz rozumiem - powiedział Witek.
Stanął, odwrócił ode mnie oczy i popatrzył w dal.
-To będzie ładny widok - zauważył Witek.
-To będzie, jak mówi jedna pani, widok przepięknościowy - zauważyłem ja.
-I bardzo symboliczny - dodałem."
Szerucki do całego otaczającego go świata nastawiony jest pozytywnie. Przy kiosku dodaje pewności pewnemu amantowi, który zwierzył mu się ze swojego planu miłosnego. U Potęgowej, starej już kobiety, pracuje bardzo sumiennie. Kocha ją jak matkę i znajduje w niej podporę właśnie matczynego typu. Niczego więcej od niej nie chce prócz ewentualnego jedzenia i równie ewentualnego miejsca do spania. Sam kapitał przekraczający jego zapotrzebowanie, którym jest zwykły kawałek chleba i coś do, chętnie rozdaje ot choćby wpychając banknoty nieznajomym w barze; nie czuje przywiązania do pieniędzy, raczej do przyrody i swobodnego bytowania, a zapłatę za prace, których się nieregularnie ima, traktuje jako konieczny element przeżycia w tym obcym takiemu jak on świecie. Powieść jest jakby relacją z tej części życiowej wędrówki Szeruckiego, którą bohater spędza u Potęgowej. W rzeczywistości jednak nie posiada on żadnej stabilnej ostoi, a wraz z zakończeniem prac przy pogłębianiu stawu opuszcza kochaną staruszkę (Jak stara matka i dwóch synów żylim;/ My z Potęgową tak się polubilim!/ Wisiał na ścianie we pstre wzory kilim/ I nikt nie zgadnie, czemu w dal ruszylim.) Jest on osobą skromną, nie lubiącą się nikomu narzucać, z tego powodu właśnie często bez widocznego powodu opuszcza goszczących go przyjaciół i rusza w dalszą wędrówkę. Często jest mu źle, mimo tego rozdaje wszystko co posiada, by wyzbyć się własności, która jest elementem trzymającym go przy ziemi, by nie mógł odlecieć w obłoki, gdzie zjedna się z ulubionym bytowaniem gdzieś poza "tym całym motłochem codzienności". W treści "Całej jaskrawości" swoje rozdawnictwo tłumaczy na tle śmierci: Rozdajemy (...) wszystko. Żeby, kiedy przyjdzie konać, w co nie wierzę, jak najmniej było... żalu tego. Żeby śmierci, tej zwyczajnej wariatce, nic nie pozostawić po nas w spadku. Niech odziedziczy po nas popiół wygasły i niech go sobie rozdmucha, jeśli chce, na siedem stron. I niech ma przy tym iluzję, że nie jest bezrobotna.
Chcąc scharakteryzować warstwę mentalną Edmunda Szeruckiego, trzeba podjąć się tym samym charakterystyki umysłu samego Edwarda Stachury, autora powieści. Jego dzieła są swoistym "życiopiasaniem" (jak pozwolił sobie je określić Krzysztof Rutkowski, polonista, który poświęcił się literaturze Stachury w całości swojego życia). Opisując Szeruckiego można więc opisać bohatera cyklów opowiadać "Jeden dzień", "Falując na wietrze", "Się", powieści "Siekierezada", dzienników "Pogodzić się ze światem" i innych, a także krótszych utworów Stachury, również rymowanych, gdzie każdorazowo przetacza się lustrzane odbicie bohatera "Całej jaskrawości". Ale wówczas byłaby to charakterystyka Janka Pradery, Michała Kątnego, czy samego Edwarda Stachury i mimo, że w każdej z tych postaci odnajdujemy dokładnie tego samego Edmunda Szeruckiego, charakterystyka wszystkich zaprzeczyłaby już w prostej linii tematowi niniejszego wypracowania, tak więc operacji takiej się nie podejmę. Niemniej jednak opisawszy Szeruckiego napisałem również i o pozostałych wymienionych, nie powołując się wcale na utwory, w których występują. Stachura bowiem jest jeden i ten sam, a w swoich dziełach umieszcza dokładną postać swojej osoby, zmieniwszy jedynie nazwisko. W przypadku Szeruckiego nawet inicjały są te same.
Bohater "Całej jaskrawości" jest więc poetą. Poetą, ale niekoniecznie autorem wierszy, gdyż poetą być można samym postępowaniem. Wszystko jest poezją, pisał Stachura i również taką dewizą odznacza się Edmund Szerucki w wymienionej powieści. On płynie poprzez swoje życie, spokojnie i w zupełnej jedności z otaczającym go światem. Nie wadzi nikomu, egzystuje w zgodzie z każdym i wszystkim. Jest pacyfistą, drwi z wszelkiej dostojności dystyngowanego świata, w którym w jego mniemaniu poważne jest jedynie dziecko i zwierz. Nie przywiązuje wagi do wyglądu zewnętrznego, nie zależy mu na sławie, czy jakichkolwiek tego typu korzyściach. Jest obojętny na pochlebstwa, ma twardy charakter i wytrwale dąży wyznaczoną sobie drogą. Jest tylko jeden wróg, którego Szerucki nie toleruje, który wadzi w spokojnej antymonotonni jego życia (monotonne jest życie ustatkowane), tym wrogiem są źli ludzie, na których bohater - chcąc nie chcąc - natyka się w swojej życiowej tułaczce. Ale nie są oni w stanie zachwiać w większym stopniu stabilnej linii życia bohatera powieści. Znakomicie on sobie z nimi radzi, stanowiąc nad nimi psychiczną przewagę. Ponieważ górą zawsze musi być ten, kto wie więcej. A poznawszy tą znamienną jaskrawość, która pozwala uroczyście cieszyć się każdym zwyczajnym momentem - wie się wręcz wszystko.
Chick
powrót