Z noty redakcyjnej tomu V do "Poezji i prozy"

     Edward Stachura nie rozstawał się przez wiele lat z brulionami, w których notował wszystko, co uznawał za godne notowania, do których wklejał wycinki z gazet, wkładał pocztówki i listy, luźne kartki, wizytówki, zaproszenia, serwetki, rachunki z resteuracji, barów i innych instytucji użyteczności publicznej, liście drzew oraz trawy pól. Zachowało się kilkanaście takich brulionów. Nazwałem je zeszytami podróżnymi. Zeszyty podróżne są rozmaite, zarówno pod względem zawartości jak i kształtu. Oprócz wypisków z Norwida, Villona, Pascala, Marqueza, Baudelaire'a, Rimbauda, Borgesa, Sabato, Heisenberga i innych, notatek prowadzonych po polsku, francusku i hiszpańsku, dotyczących wpływów i długów, planów dnia i nocy, fragmentów utworów wykorzystanych gdzie indziej, opracowanych i rozpoczętych wierszy, piosenek, esejów, opowiadań, przekładów oraz powieści, oprócz tych wszystkich różności w zeszytach podróżnych znajdują się urywki i pomysły utworów nie napisanych, uwagi, komentarze, powiedzonka, fragmenty wypowiedzi zasłyszanych i zapisywanych w trakcie słuchania, świadectwa zmagań ze słowem, pocztówki wysłane do siebie i podpisywane: Michał Kątny.
     Wśród tych wszystkich fragmentów i okruchów są wyraźnie dwa tropy. Pierwszy - to trop Michała Kątnego, najbardziej tajemniczego spośród wszystkich bohaterów Edwarda Stachury. Michał Kątny pojawia się w jego podróżnych zeszytach coraz częściej, w ostatnich latach wręcz obsesyjnie często. Drugi - to trop książki-nie-do-napisania pt. Fabula Rasa. Stachura rozpoczął pracę nad tym utworem około 1966 roku i nie ukończył jej nigdy. Publikowane teksty tego utworu są tylko pewnym kompromisem, ustępstwem poety na rzecz literatury. "Prawdziwa" Fabula Rasa nie mogła być nopisana, nie mogła należeć do "kultury książkowej". Stąd rodzi się nieprzezwyciężalna trudność utrwalenia tej potencjalnej, czystej opowieści pt. Fabula Rasa. Zeszyty podróżne zdają sprawę z prób urzeczywistnienia tej innej, prawdziwszej, czystej opowieści. Są śladem nieznanego przybysza, odciśniętym w piasku słów.
powrót