strona główna - biografia - ksi±żki - muzyka - czytelnicy - linki - kontakt - księga go¶ci - forum

Czy muzyka moze zniszczyc tekst?
Zobaczysz Edwarda Stachury
w róznych interpretacjach muzycznych.

Edward Stachura jest chyba najchetniej i najczesciej umuzycznianym poeta. Jego ciagle zywa legenda bezustannie inspiruje coraz to nowych twórców. Sam Stachura holdowal idei "poezji czynnej" - recytowal swoje wiersze na spotkaniach poetyckich, a takze spiewal swoje piosenki. Nie bedziemy sie tu sprzeczac, co bylo domena Steda – poemat, proza poetycka, wiersz, czy piosenka. Sam autor lawirowal miedzy tym wszystkim, bo przeciez wszystko jest poezja, kazdy jest poeta.

Kilka lat przed smiercia w jednym ze swoich brulionów napisal:

"22 IV 1971, Czwartek. Na dworcu w Aleksandrowie Kujawskim. Czekam na pociag do Torunia 15.26. Wypilem male piwo, pale papierosa. Chyba jednak nie bede wiecej pisal poezji. (...) Bede pisal: komponowal piosenki. Zeby bylo na zycie: na chleb i wino."1

Kiedy indziej wyznaje:

"Ja nie spiewam dobrze, a gram jeszcze gorzej na gitarze. Nie jestem zawodowym muzykiem, po prostu ja pisze. I te piosenki sa jakims takim dalszym ciagiem mojej twórczosci. One sie nie wziely z niczego, prawda, tylko z tego, co ja do tej pory robilem i ja nie mam pretensji do tego, zeby spiewac i grac jak zawodowy spiewak czy grajek. Tak, ze mówie to tylko po to, zeby sluchacze zechcieli laskawie patrzec na to i sluchac tego z przymruzonym okiem."2

Dzis mamy mozliwosc wysluchania dwudziestu paru piosenek w wykonaniu Edwarda Stachury, zgromadzonych na plycie Nowy Dzien. Wprawdzie mozemy odniesc wrazenie, ze chleb i wino, na które chcial spiewajaco zarobic poeta byly kiepskiej jakosci… Jednak skwitowac to takim stwierdzeniem byloby krzywdzace dla autora. Nie chodzi tu nawet o wartosc sentymentalna, a o ekspresje wykonania i czesto interesujaca muzyke, gdyby wykluczyc pojawiajace sie nieczystosci w spiewie. Moze wiec chcac interpretowac Stachure poprzez muzyke, powinno sie zaczac wlasnie od glebokiego "przetrawienia" tego, co zrobil sam poeta?...

Legenda tworzona za zycia, rozprzestrzenila sie jeszcze bardziej po samobójczej smierci Steda 24 lipca 1978 roku. Stal sie wtedy cichym przewodnikiem wielu mlodych ludzi, którzy doslownie i w przenosni identyfikowali sie ze swoim mistrzem. Jest to o tyle fenomen, ze poeta ten jest raczej pomijany, zarówno w opracowaniach szkolnych, jak i w pracy uniwersyteckiej. Tym bardziej chyba nie dziwi sila jego oddzialywania. Nieuniknionym wiec bylo pojawienie sie muzycznych interpretatorów Stachury.

Taki boom na Steda mial miejsce na poczatku lat 80. W tym, mniej wiecej, czasie w srodowiskach studenckich zaczelo sie robic glosno wokól Jana Kondraka, Marka Galazki, czy raczkujacego Starego Dobrego Malzenstwa. A im podobnych bylo wiecej. Stachure zaczeto spiewac na przegladach, przy ogniskach, w górach, a promien tego okregu stale sie zwiekszal...

Co do muzycznych interpretacji utworów Edwarda Stachury trzeba postawic kilka pytan:

- Czy brac pod uwage interpretacje samego poety?

- Czy mozna sie pomylic w interpretacji muzycznej?

Bowiem piosenka napisana do wiersza jest przekladem rzeczywistosci literackiej na muzyczna, przeniesieniem jednego swiata wewnatrz drugiego.3 Tworzy sie zatem nowe miejsce koegzystencji dwóch zywiolów, które, mam nadzieje, w zalozeniu kompozytorów maja sie dopelniac, nie wykluczac. Ryszard Zarowski w ksiazce Aleksandry Kielb Stare Dobre Malzenstwo, czyli jak to sie robi powiedzial, ze najwazniejsza jest spójnosc tekstu i muzyki, wtedy interpretacja przestaje miec znaczenie4. Jednak czy jedno bez drugiego jest mozliwe?

Zobaczysz Edwarda Stachury, to utwór zamieszczony w zbiorze piosenek. To – w skrócie – skarga wykrzyczana przez zranione serce i jednoczesnie przestroga, która kieruje sie do przyjaciela, calego swiata. Skarga ujeta w prosta metaforyke, nieco przeladowana emocjami, zreszta, jak zawsze w przypadku zranionej milosci. Zhiperbolizowany swiat, uczucia, a to wszystko na przekór, przeciwko nam samym. Zlosc, rozpacz, gniew, pretensje, desperacja – podkreslone ostatnia strofa:

I wszystkie zywioly,
Wszystkie beda ci zlorzeczyc:
Lepiej bys przepadl bez wiesci!

Krótka fraza, wykrzyknienia, powtórzenia – jaka muzyka najlepiej odda rytm zawarty w utworze? Jak z tymi pytaniami poradzili sobie zespól Stare Dobre Malzenstwo, Jan Kondrak, Marek Galazka i grupa Hey?

Zobaczysz z muzyka Krzysztofa Myszkowskiego (SDM) jest spokojnie prowadzonym utworem, podkreslonym równie spokojnym wokalem, choc nie pozbawionym emocji. Delikatna gitara zdaje sie to dopowiadac. W tle slychac przeciagle skrzypce, a co jakis czas pojawia sie – niejako ten wiatr – flet. Mamy tu zatem kontrast krótkiej frazy tekstu ze spokojna muzyka. Mocniejszy jest refren spiewany na glosy. Piosenka jest jednak konsekwentnie prowadzona do puenty, gdzie bez wiesci przepada nie tylko podmiot, ale i wszystkie zlorzeczace zywioly. Utwór ten, muzycznie dopieszczony, jest utrzymany w klimacie calej plyty Dolina w dlugich cieniach, plyty wyrózniajacej sie warstwa interpretacyjna sposród dorobku Starego Dobrego Malzenstwa, chocby poprzez wspólprace z flecista Stefanem Blaszczynskim. Pochodza z niej m. in. Takie utwory, jak Nie rozdziobia nas kruki, Czas plynie i zabija rany, Tak, czy omawiana tu piosenka Zobaczysz. Jest to – chyba mozna odwazyc sie na takie stwierdzenie – kolejny eksperyment zespolu w poszukiwaniu wlasnego brzmienia, dzis bardzo folkowego.

Marek Galazka uderzyl w ascetyczna forme; i ta w tym przypadku moze nieco odpychac. Spokojna z poczatku gitara i nie tyle spiew, co melorecytacja, z biegiem utworu nabieraja ekspresji, która opiera sie takze na pewnych dysonansach dzwiekowych. Skarga jest tu wyrazona az nadto wyraznie i skutecznie poprowadzona do konca utworu. Emocje sa niejako regulowane glosem, który podaje nam melorecytacje, szepty w wersach: "A wiatr, zobaczysz,/ To nie bedzie wiatr…", po spiew w refrenach. I to moze budzic w sluchaczu skrajne emocje – od niecheci, poprzez zanurzenie sie w glebie tekstu, a które z tych odczuc zwyciezy, zalezy juz chyba od poczucia estetyki samego sluchacza.

Wyrazny, dynamiczny rytm gitary, mocny glos i prostota formy – to zalety wykonania Jana Kondraka, lidera dzisiejszej Federacji. Tak poprowadzona muzyka bardzo dobrze podkresla, krótka dynamiczna fraze utworu. Bez ozdobników i przesadnej ekspresji Kondrak, jakby zblizal sie w swojej interpretacji do intencji samego Stachury. Zakonczenie jest równie dynamicznym "urwaniem" utworu i... No wlasnie, w tej wersji zabraklo niestety ostatniej zwrotki, która przeciez jest swoistym oczyszczeniem. Pytanie, czy mozna sobie na cos takiego pozwolic? Jak wielka moze byc ingerencja interpretatora w tekst? Czy w ogóle mozna rozstrzygnac ten problem? Ocene pozostawiam do samodzielnego przemyslenia.

Estetycznie i pod wzgledem stylu rózni sie od tych wykonan interpretacja zespolu Hey. Mocny rytm perkusji, zdecydowany wokal, który podkreslaja gitary elektryczne, to wszystko uzupelnia sie z tekstem, gdzie wykrzyknienia sa wlasnie wykrzyczane! W pierwszej czesci piosenki zwrotki zaczynajace sie od slów "A woda..." i "A wiatr..." sa melorecytowane niczym mantra. To samo jest powtórzone w drugiej czesc, ale tym razem ze wszystkimi czterema wewnetrznymi strofami od "A ziemia..." az do "A wiatr...". W tle utworu slyszymy krzyki, wycia, które tu równiez maja za zadanie podkreslenie warstwy tekstowej. I w takiej stylistyce wybrzmiewa ostatnia zwrotka. I mogloby sie wydawac, ze rock zdecydowanie nie jest bliski Stachurze, i nie wiem, czy sprawila to charyzma Kasi Nosowskiej, czy moja slabosc do zespolu Hey, ale wydaje mi sie, ze to wykonanie zdaje sie temu przeczyc.

Po wysluchaniu tych utworów pozostajemy w kropce. Trudno bowiem ocenic, która z wersji najlepiej oddaje charakter tekstu i czy w ogóle muzyka moze zniszczyc tekst? Chcialabym sie tu sklonic w strone zespolu Stare Dobre Malzenstwo, najbardziej znanych interpretatorów tekstów Edwarda Stachury, którzy chyba tez umuzycznili najwiecej z jego dziel. I w tej ilosci widoczne sa niestety pewne potkniecia. A moze jest to tylko i wylacznie moje subiektywne odczucie? SDM bowiem tworzy wielkie przeboje, jednak nie zawsze, przynajmniej dzieje sie tak w pierwszych latach ich funkcjonowania, sa one spójne z tekstem, nie zawsze swiat poetycki tlumaczy sie tu poprzez swiat muzyczny. Chcialabym tu podac przyklad, mnie osobiscie najbardziej razacy, w postaci piosenki Czy warto?. Przez pamiec przetacza mi sie wykonanie Daniela Olbrychskiego w finale filmu Siekierezada – niezwykle ekspresyjne przed-samobójcze wolanie o pomoc. Pytania retoryczne, które stawia sie sobie na skraju… zycia? kolejnej z dróg? Walka sacrum z profanum, dobrego ze zlem, rozpaczy z nadzieja, która na szczescie wygrywa ta jasna ze stron. Z tym wszystkim ogromnie kontrastuje wykonanie "Malzonków". Niezwykle radosne tempo vivo, temuz podobny glos Krzysztofa Myszkowskiego spiewajacy w refrenach "ta tiri tab tiri..." zdaje sie byc calkowicie chybionym przekazem i niestety niszczacym tekst, bowiem poeta zostawia nas z odpowiedzia, ze jednak warto, a SDM na przekór jemu konczy: "Nie, nie, nie – nie warto". Trudno mi dostrzec oryginalnosc w tym wykonaniu, trudno jakkolwiek to sobie wytlumaczyc.

Nie chodzi tu, bynajmniej, o atakowanie twórczosci Starego Dobrego Malzenstwa, który to zespól jest mi bardzo bliski, idzie raczej o pokazanie, ze bledy w muzycznej interpretacji tekstu sa mozliwe i bardzo latwo przekroczyc granice, w której jedna strona – czy to muzyczna, czy tekstowa – nie niszczy drugiej. Jednak SDM im starszy, tym lepszy i jesli chodzi o samego Stachure, tu plyta Missa Pagana zasluguje, moim zdaniem, na uznanie. A i tez "masowosc" SDM-u oraz ich talent do tworzenia przebojów moze wielu sluchaczy spokojnie i delikatnie zaprowadzic do innych interpretatorów, jak równiez sklonic do pozostalej czesci twórczosci Edwarda Stachury. A jest w czym wybierac...

Nie chcialam tu pisac zadnych naukowych traktatów, a raczej dolac nieco oliwy do ognia, do dalszej rozmowy na ten temat, przyjrzenia sie z bliska problemowi. Sa to odczucia zupelnie subiektywne i widziane od strony sluchacza-amatora, jednoczesnie tez wydzwiek zupelnie luznej dyskusji, która nawiazala sie w gronie studentów polonistyki UAM, w ramach zajec ze zwiazków literatury i muzyki. Temat jest caly czas otwarty, a i malo opracowany. Na szczescie to sie powoli zmienia i moze niebawem doczekamy sie fachowego spojrzenia na muzycznosc dziel Stachury, na co po cichu licze.

Paulina Pawliczak


1 Krzysztof Rutkowski, Poeta jak Nikt, w: Edward Stachura, Poezja i Proza, wyd. II, Czytelnik, Warszawa 1984, t. 1, s. 19.

2 Wypowiedz umieszczona na okladce plyty Edward Stachura – Piosenki. Podaje za strona Stachuriady. Wypowiedz dostepna pod adresem: http://stachuriada.pl/stachura/muzyka.html

3 Powtarzam za artykulem: Joanna Roszak, Czy wolno spiewac Celana?, dostepnym na stronie: http://www.glissando.pl/index.php?s=czasopisma_opis&id=96&t=1

4 Aleksandra Kielb, Stare Dobre Malzenstwo, czyli jak to sie robi?, Lódz, Dalmafon 2001, s. 89 – 90.




akordy.zip
(Gał±zka, E. S., SDM i inni)

artykuły
o muzyce słów kilka
Stare Dobre Małżeństwo
Giełda Piosenki Studenckiej
Czy muzyka moze zniszczyc tekst (Mgla)

wróć