Stachuriada – Grochowice 2014 – Trzeźwe spojrzenie

1

Dwudziesta edycja Stachuriady, która miała się odbyć w dniach 20-22 czerwca, zbliżała się wielkimi krokami, a ja miałem masę obaw i pytań: „Jechać, czy nie jechać? Jak jechać, to po co? Czy czeka mnie kolejne rozczarowanie?”. Po zeszłorocznej Stachuriadzie tylko to mi pozostało o czym nie wspominała relacja Łukasza Pompy zatytułowana „Jak to było na Stachuriadzie w Grochowicach, czyli o poezji, ogniu i babci Oleńce” w 2013 roku. Prawdę napisał nie wdając się w szczegóły: „To było ciekawe doświadczenie ścierania się literackiej poezji słowa oraz prostych pragnień ogniskowych śpiewów, artykułowanych w formie żądań z podchmielonych (pojedynczych acz głośnych) gardeł ("Grajcie!", "Zróbmy przerwę!" itp. Itd.). Większość siedziała zdumiona takim dysonansem. Część próbowała reagować, wdając się w dyskusje z co głośniejszymi współtowarzyszami ogniskowego "miru".”[1] Tutaj właśnie trzeba dodać, iż zmuszony byłem czytać bez światła i bez mikrofonu, co wyraźnie pokazało stosunek organizatorów do mojej osoby. Tym razem na całe szczęście nie byłem zaproszony przez organizatorów, bo nawet nie przeproszono mnie za to niedopatrzenie. Tegoroczną 20-tą edycję, zapowiadał bardzo skromny artykuł w którym czytamy: „Przypomnijmy, że Stachuriada jest niezwykłym wydarzeniem organizowanym na grochowickiej polanie, świeżym powietrzu i w muzycznej atmosferze. Impreza jest poświęcona poezji Edwarda Stachury.”[2] Ostatnie zdanie zrodziło we mnie pytanie: „Czy ta poezja rzeczywiście tym razem się pojawi?”. Zajrzałem do programu Stachuriady i tam czytam: „Nocny Turniej Jednego Wiersza „o dym białej lokomotywy””.[3] Poszperałem trochę w sieci aby dowiedzieć się czegoś więcej. Zasady zgłoszenia do konkursu były bardzo proste i nie określał ich żaden regulamin, jak ma to miejsce w przypadku Przeglądu Piosenki Poetyckiej: „Każdy z zainteresowanych przedstawi własny tekst poetycki o dowolnej tematyce. Prezentacje te oceni konkursowe jury. Na laureatów czekają atrakcyjne nagrody rzeczowe (dla zwycięzcy przewidziano tablet) i dyplomy. Warunkiem uczestnictwa jest ukończone 16 lat. Chętni mogą już zgłaszać swój udział drogą elektroniczną, podając imię i nazwisko, nr telefonu i tytuł utworu, który chcą zaprezentować.”[4] Postanowiłem wysłać tytuł jednego ze swoich wierszy, po czym zaraz otrzymałem potwierdzenie, że zostałem zakwalifikowany do turnieju. 

Na ostatni dzień zaplanowano grę terenową „Śladami Stachury”. Zainteresowało mnie to bardzo, więc poszukałem informacji na ten temat: „Osoby zainteresowane, w każdym wieku, będą mogły wziąć udział w tej grze i odkryć Stachurę i jego pobyt w Grochowicach. Zobaczyć te miejsce, które są z nim związane, np. dom babci Oleńki. Chcemy zachęcić wszystkich, którzy lubią robić to co my, czyli ganiać po lesie - mówi Krzysztof Stachów;2, komendant hufca ZHP Głogów. Trasę gry terenowej zaplanowano na około 60 minut…[5] Jeżeli miało by to być ganianie w dosłownym znaczeniu tego słowa, to spory kawał drogi będą musieli przebiec i to w niezłym tempie, by wyrobić się w godzinę. Nie chodzi tu tylko o dom babci Oleńki ale zręb na którym Sted pracował i sąsiadującą z Grochowicami, Kotlę w której autor „Siekierezady” bywał. Idąc pieszo musieli by z czegoś zrezygnować. Artykuł niestety nie podaje żadnych szczegółów odnośnie planowanej gry terenowej, więc tak naprawdę nic nie wiadomo po za tym, że można zobaczyć dom babci Oleńki. Nie wiadomo czego się spodziewać po tak skąpej informacji. Pomyślałem, że nie wezmę w tym udziału przez sam fakt, że sam artykuł jest mało przekonywujący. 

Poprzednia Stachuriada była obfita w nowe znajomości, a wśród nowo poznanych przeze mnie osób znalazł się Bolesław Kaja, który pochwalił się znajomością miejsc w których przebywał Edward Stachura. Był też w posiadaniu bardzo szczegółowych map topograficznych Kotli, Krążkowa, Sławy i Grochowic. Wpadłem na pomysł aby z jego pomocą wybrać się w te nieznane dla mnie miejsca, które zostały by udokumentowane w postaci filmików i zdjęć. Spotkałem się z nim aby omówić szczegóły i postanowiliśmy rozszerzyć nasz plan. Podczas gdy na grochowickiej polanie będą „rąbać drwa”, my wraz ochotnikami wybierzemy się do Starej Cegielni i tam na miejscu na trawie w czasie „pikniku”, będzie każdy mógł przeczytać swój ulubiony fragment z twórczości Stachury. Sami, już bez udziału innych osób, wybierzemy się aby odkrywać stachurową Kotlę. Bolek powiedział, że pojedzie do Grochowic samochodem, ze swoim znajomym Arturem Nowińskim. Ja wybieram się przez Poznań, a potem z Buku, z moją przyjaciółką Emmi. W ten oto sposób, mniejszy lub większy, staliśmy się konkurencją dla gry terenowej obecnej Stachuriady.

O godzinie 9:30 wyjechaliśmy z Buku i w południe dotarliśmy do Sławy, skąd od Grochowic dzieliło nas 14 km pieszej wędrówki. Liczyliśmy, że dotrzemy tam około godziny 15:00, jednak kiedy wyszliśmy z miasteczka udało nam się zatrzymać samochód, którym dotarliśmy do Krążkowa. Pozostało nam do przejścia 6 km co pozwoliło nam przyjrzeć się tutejszym łąkom i lasom, które odsłaniały przed nami swoje tajemnice. Dotarliśmy na grochowicką polanę jeszcze przed godziną 13:00 i nie było jeszcze nikogo. Polana też nie była jeszcze do końca przygotowana. Baner przy wjeździe był dopiero wieszany, dach sceny był dopiero podnoszony, stragany z żywnością i napojami dopiero zaczynały się otwierać, a na polanie stawiano pierwsze toalety przenośne. Poszliśmy więc szukać dla siebie miejsca i ogarnęło nasz pierwsze zdziwienie, że pole namiotowe jest mniejsze niż w zeszłym roku. Sporą jego część otrzymali uczestnicy Motostachuriady i trudno było nam zrozumieć, co sprawiło, że właśnie oni mają taki przywilej. Skoro jest to jubileuszowa Stachuriada, to powinna przyjąć o wiele większą ilość gości niż w latach poprzednich. Rozbiliśmy nasz namiot niedaleko granicy z charlejowcami pod samym lasem.

2

Do jedynego koncertu dzisiejszego dnia mieliśmy sporo wolnego czasu, postanowiliśmy więc rozejrzeć się po okolicy, aby ją lepiej poznać. Pierwszy przystanek, to dom Franciszki Olechny, powieściowej Babci Oleńki. Szliśmy, chyba dokładnie tak samo jak powieściowy Janek Pradera, bo gdy doszliśmy dom wyglądał dokładnie tak samo jak opisywał go autor: „Po lewej stronie duży dom z białej cegły, gdzieś tak w środku wsi.”[6]. Na ścianie domu wisi tablica pamiątkowa wykonana z białego marmuru, która odsłonięta została 16 sierpnia 2003 roku. Widnieje na niej napis: „W TYM DOMU ZIMĄ 1967 ROKU MIESZKAŁ EDWARD STACHURA”. Fakt pobytu potwierdził sam Stachura w liście do Bogusława Żurakowskiego z 25 marca 1967 roku: „Twój ostatni, sprzed dwóch miesięcy chyba, list doszedł mnie w Kotli, gdzie akurat byłem u Czopika. Jakiś czas tam u nich mieszkałem. Pracowałem styczeń, luty na zrębie w Zielonogórskim, następna wioska za Kotlą w stronę Nowej Soli. Trochę mieszkałem więc u Czopików, trochę w tej wsi na kwaterze.”[7]. Stachura został zatrudniony do pracy na zrębie przez Władysława Majdańskiego, który w powieści pojawia się jako leśniczy Bogdański, a pracę załatwił mu poeta Jan Czopik uczący w tamtym czasie języka polskiego w grochowickiej szkole podstawowej. Wspominał po latach: „Ten pana Czopika kolega nie wyglądał na drwala, ale przyjąłem go, bo ludzi nigdy za dużo. Pan Stachura powiedział, że robotę w lesie zna, ale szybko się okazało, że zna raczej ze słyszenia. Dostał ode mnie małą kabłąkowatą piłę. Kiedyś wydaję ludziom paliwo i widzę, że pan Stachura coś klepie siekierą na pieńku. Pytam się go, co robi, a on: „Wie pan, ta piła jest chyba coś popsuta, zęby ma wykrzywione na wszystkie strony, to ja je prostuję.” Nie wiedział, że te zęby tak mają być, bo są na przemian: jeden ząb tnący, a drugi uprzątający. Pan Stachura pracował przy obcinaniu i paleniu gałęzi, wyrabiał kopalniaki i czyścił drzewo z kory. Zarabiał dużo mniej niż leśni (…)Nic nie mówił, że zamierza napisać książkę o Grochowicach, nie było widać, żeby coś zapisywał czy notował.”[8] Dzienniki poety jednak potwierdzają, że autor prowadził notatki w celu napisania powieści, która ostatecznie ukazała się w 1971 roku w „Czytelniku”.

Kolejnym miejscem jakie postanowiliśmy zobaczyć i zarejestrować, to grób „Babci Oleńki”, a właściwie Franciszki Olechny, ur. 23 V 1903 roku - zm. 11 XII 1975 roku. Przy okazji odwiedziliśmy tutejszy Kościół, który był otwarty, co dziś rzadko się zdarza. W powrotnej drodze mijając remizę strażacką, dotarliśmy do Wiejskiego Domu Kultury w którym dawniej mieściła się szkoła podstawowa, gdzie języka polskiego uczył Jan Czopik, który załatwił Stachurze pracę na zrębie, a potem gościł go gdy ten zbierał materiały do swojej powieści. Obecnie też mieści się tutaj biblioteka.

3W drzwiach przywitała nas Irena Dolata, tutejsza mieszkanka i członkini Koła Gospodyń Wiejskich istniejącego od lat 60-ych, zapraszając do środka na herbatkę i na pogawędkę. Okazało się iż pani Irenka pamięta pierwsze Stachuriady organizowane we wsi i wyraziła swoją ogromną tęsknotę za tym co było, a dziś stało się bardzo komercyjnym wydarzeniem. Wspominała też, że w 2010 roku, kiedy z powodu powodzi odwołana została oficjalna Stachuriada[9], pojawiły się osoby które chciały zorganizować nieoficjalne spotkanie na grochowickiej polanie i przypominało ono tamte pierwsze spotkania sprzed lat[10]. Brakowało tylko drewnianej sceny, którą zstępowało ognisko i gdy zagrał młody Antek Kamiński, zawiało nadzieją iż dawne Stachuriady powrócą. Razem z Emmi i panią Irenką rozmarzyliśmy się nieco i po wypiciu herbaty poszliśmy dalej. Kierując się w stronę grochowickiej polany minęliśmy Salę Wiejską w której wydarzenia opisane przez Stachurę w Siekierezadzie, naprawdę się wydarzyły o czym zapewniała nas pani Irenka. To tutaj odbyło się to wielkie rabanie stołów.

W trakcie koncertu Leniwca, poszliśmy z Emmi oprowadzać grupkę osób po miejscach wcześniej wspomnianych, więc nie byliśmy już gośćmi, a przewodnikami oprowadzającymi po Grochowicach. Po powrocie wykłócaliśmy się o możliwość rozpalenia ogniska przy namiotach z dala od tego, który był przygotowany do rozpalenia na sobotni wieczór. Nasze ognisko było symbolem tych dawnych Stachuriad. Przynajmniej ja odniosłem takie wrażenie. Tamto gromadziło wokół siebie ciemność, a wokół naszego skupiali się ludzie rozświetlając oczami gwieździste niebo. Oczywiście była gitara i śpiew no i rozmowy o tym co ważne, a i o tym co stanowi prozę życia.

5

W sobotnie przedpołudnie kibicowaliśmy Płaziorowi w Przeglądzie Piosenki Poetyckiej, który był jednym z naszych faworytów i zdobył wyróżnienie. Potem ponownie z Emmi staliśmy się przewodnikami dla Mateusza Nocka i Lucyny. W oczekiwaniu na kolejne koncerty dzieliłem się swoją poezją przy ognisku z Piotrkiem Płazą i innymi. Pod koniec pierwszego koncertu udałem się do namiotu z powodu problemów żołądkowych, które zmusiły mnie do szybkiego zakończenia dnia. Uniemożliwiło mi to udział w konkursie poetyckim, który wygrała osoba ponoć nie godna nagrody.

W niedzielny poranek obudziłem się też zbyt późno, by móc wyjść na szlak z Bolkiem i Arturem oraz innymi chętnymi. Poszli sami. Kiedy wrócili, udało mi się namówić ich by wybrać się do Kotli. Tam zobaczyliśmy dawny ośrodek zdrowia i przydrożny słupek na którym siedział bohater Siekierezady paląc papierosa. Próbowaliśmy też dotrzeć do kobiety, która w tamtym czasie pracowała w ośrodku ale jej nie zastaliśmy. W Kotli widzieliśmy również budynek w którym mieściła się powieściowa Hoplanka, a dziś nie ma już wejścia po schodach i jest tylko ściana w zamiast drzwi. Po powrocie na polanę nadszedł czas cudowny. Było nas niewielu, zgromadzonych wokół wywalczonego w piątek ogniska. Każdy coś miał: Bolek ziemniaki i cebulę, ja pomarańczę, ktoś inny coś słodkiego. Nazbierało się tego trochę i zrobiła się z tego uczta. Podzieliliśmy się tym wszystkim i było to piękne gdyż połączyło nas ognisko, to prawdziwe z dawnych Stachuriad. Czy kiedyś powrócą? Tego nie wie nikt. Tylko wiatr cicho szumi grając na liściach drzew do skrzypiec świerszczy, kiedy my żegnamy się z grochowicką polaną do przyszłego roku z jakąś nadzieją w sercu, że może się coś odmieni.

Krzysztof Wiśniewski



[1]Dostępny w WWW: http://stachuriada.pl/grochowice-2013.html [dostęp: 01 sierpnia 2014].

[2]Dostępny w WWW: http://www.glogowiakextra.pl/archiwum-pdf.php [dostęp: 01 sierpnia 2014], Red. Krzysztof Hryszkiewicz, Wyd. Royal Creation, Głogów 2014, nr 28, str. 5.

[4] Poetycki – Dym białej lokomotywy [online]. Dostępny w WWW: http://www.glogow-info.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=30856&Itemid=2 [dostęp: 01 sierpnia 2014].

[5] Dostępny w WWW: http://miedziowe.pl/content/view/69386/189/ [dostęp: 01 sierpnia 2014].

[6] E. Stachura, Siekierezada albo zima leśnych ludzi, [w:] Poezja i proza, t.3, Powieści, red. tomu H. Bereza, „Czytelnik”, Warszawa 1984, Wydanie II, str. 223.

[7] E. Stachura, Listy do pisarzy, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2006, str.193.

[8] M. Buchowski, Stachura. Biografia i legenda, Kamerton, Opole 1993, str.83-84.

[9] Ł. Pompa, Stachuriada 2010 w Grochowicach [online]. Dostępny w WWW: http://www.wgorach.art.pl/aktualnosci/item/32-stachuriada-2010-w-grochowicach.html [dostęp: 05 sierpnia 2014].

[10] Anda, Stachuriada 2010 Dostępny w WWW: http://www.strefapiosenki.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=721&Itemid=52 [dostęp: 05 sierpnia 2014]. 

powrót na górę

W ramach Stachuriady polecamy szczególnie:

bruno

belon

harasymowicz