Stachura i życie

Laokon
Stachura i życie

Od dłuższego czasu zastanawiam się nad rolą Stachury w moim życiu. Czy był bożkiem? Przez pewien czas - na pewno. Ale nie modliłem się do Jego zdjecia. Modliłem się do jego poezji i sposobu życia. Wieczne wędrowanie. Bycie tu i teraz. Tam i później.

Pierwszy kontakt - kolega musiał zwrócić mi dług. Umówiliśmy się, że może mi oddać czyste kasety. Oddał "esdeemy", które dlań stanowiły półprodukt potrzebny do zapisywania nowych przebojów Vanila Ice. Postanowiłem, że przed nagraniem hitów MC Hammer'a zapoznam się z zawartością. Szok. To było to.

Uczestnictwa na koncertach SDM, gitara, dmuchadełko, publiczne występy. Ciekawe. Ale w pewnym momencie zauważyłem, że tak jak w kościele - oprawa liturgii jest piękna, ale jej blichtr sprzyja zapomnieniu o podstawach, na których bazuje filozofia.

Poszedłem do źródeł. Zacząłem czytać. Wyczytałem. Nie jest ciężko zrozumieć Stachurę. Sens Jego wierszy jest na ogół dosyć jasny i klarowny. To nie zarzut. Jego zwięzła forma sprzyja rozwijaniu dodatkowych możliwości konotacyjnych. Nagle okazało się, że Jego spiewanie o śmierci, tak na prawdę jest pieśnią o potędze życia.

Los różnie kieruje ścieżkami ludzi, mam coraz mniej czasu na czytanie i słuchanie Jego dzieł. Wiem jednak, że On zawsze będzie gdzieś we mnie. To kumpel na złe dni.

(Duże litery przy zaimkach - to tylko oznaka szacunku, dla faceta, który wykształcił mą wrażliwość)


Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
powrót na górę

W ramach Stachuriady polecamy szczególnie:

bruno

belon

harasymowicz